12.11.2013

Dyniowe brioszki i V&B


Decyzję o zakupie czajnika na letnisko podejmowałam dobrych kilka miesięcy. Serio. Najpierw długo się zastanawiałam  czy ma to być czajnik elektryczny, czy może jednak klasyczny z gwizdkiem:) Elektryczny jest mniej skomplikowany w obsłudze, ale zwykle mało stylowy i bez tzw. "duszy". Jego "klik" jest marne w porównaniu z miłym popiskiwaniem i pogwizdywaniem czajnika stojącego na kuchennej płycie. I chociaż trzeba przybiec od razu kiedy natrętnie woła i zaparzyć herbatkę, to ma to też swoje dobre strony, bo nie gotujemy tej samej wody kilka razy (co mnie i mężowi zdarza się bardzo często:))
Kiedy więc po rozważeniu romantycznych i praktycznych aspektów wyszło na to, że jednak z gwizdkiem, to znowu upłynęło sporo czasu zanim go kupiłam, bo szczerze mówiąc, żaden mi się nie podobał. Albo nie taki był kolor, albo kształt, albo... cena:)



Ale kiedy w outlecie V&B zobaczyłam emaliowany czajnik z pięknej, starej serii Old Luxembourg, wiedziałam, że moje poszukiwania się skończyły. Ładna linia retro, doskonała jakość, uroczy granatowy wzorek i na dodatek cena o ponad 40% niższa niż w firmowym sklepie tej firmy, porównywalna z ceną emaliowanego czajnika z Olkusza 

Nie wiem jak w innych miastach, ale w Łodzi  otwarto niedawno trzy outlety tej renomowanej firmy- V&B POP- UP STORE
 (Manufaktura, Port i Ptak Outlet). Ceny rzeczywiście outletowe i całkiem niezły wybór z wielu kolekcji, jakie firma wprowadziła na rynek

Zastanawiam się jeszcze nad kupnem ślicznego sitka ze świątecznymi motywami:)



A drugie moje odkrycie tej jesieni to mus dyniowy!

W bardzo nieskomplikowany sposób robię duże ilości musu z dyni, który potem jest bazą do wielu pysznych rzeczy-  zupy dyniowej, klasycznego Pumpkin Pie itd. 

MUS DYNIOWY. Dynię pokrojoną na kilka części wkładam do piekarnika (200 st.) na blachę wyłożoną folią alumniową skórą do dołu i piekę przez ok. 1 godz. Po upieczeniu wybieram upieczony miąższ łyzką, miksuję blenderem i część zamrażam, a niezamrożoną resztę wykorzystuję w ciągu 2-3 dni.

np. do dyniowych brioszek
Są lekkie, pyszne, złociste, idealne na śniadanie lub podwieczorek




Dyniowe brioszki:    (przepis pochodzi z bloga Kwestia Smaku, ale znacznie go uprościłam i zmodyfikowałam, bo nie mam tyle cierpliwości, ile tam jest wymagane)

- 35 g świeżych drożdży
- 60 g cukru
- szczypta soli
- 100 ml ciepłego mleka
- 3 jajka
- 500 g mąki
- 150 g masła
- 250 ml musu z dyni

Rozpuścić drożdże w ciepłym mleku z łyżeczką cukru i łyżeczka mąki i poczekać aż mooooocno urosną. Zagnieść ten rozczyn z mąką solą i cukrem dodając stopniowo jajka, masło a na koniec mus dyniowy. Gdyby ciasto było za luźne dodać jeszcze mąki (w oryginalnym przepisie jest tylko 350 g, ja dałam 500 i jeszcze kilka razy podsypywałam). Wyrobić przez kilka minut, przykryć ściereczką i odstawić na ok. 1 godz. żeby sobie ładnie urosło. Kiedy powiększy swoją objętość ok. 3 razy uformować okrągłe brioszki, ułozyc na blasze wyłozonej papierem do pieczenia i odstawić przykryte sciereczką, żeby troche urosły (15-20 min). Następnie piec w piekarniku nagrzanym do 180 st około 20-25 minut. Podawać same, albo z konfiturą:)











I powoli kończę mój jesienny pled:) trochę długo to trwało, ale źle obliczyłam ilość potrzebnej włoczki i musiałam "domawiać"
Mam nadzieje, że zrobię go zanim skończy się jesień i niedługo pokażę już w całości:)









Dziękuję Kochani za wszystkie przemiłe życzenia urodzinowe:) 

Udanego tygodnia!

xoxo

Kalinka:)


50 komentarzy :

  1. Piękny czajniczek ;-) Do mojej wiejskiej kuchni też by pięknie pasował ;-). Niestety chyba nie ma outletu tej marki u mnie w mieście ;-( ale jeszcze poszukam ;-). Powiem szczerze, że nie mogę przestać wydawać z siebie ochów i achów gdy widzę Twoją kuchnię ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj koniecznie, bo jest tam sporo fajnych rzeczy, które moga byc ładnym prezentem na Świeta:) Ja juz tak powoli myslę co komu kupić, bo to kupowanie w ostatniej chwili jest zwykle nietrafione...

      Usuń
    2. Dokładnie... i jeszcze ten stres związany z kupowaniem w ostatnim momencie... chodzisz i chodzisz, a w sklepach już wszystko przebrane ;-)

      Usuń
    3. I pozostają skarpetki albo kosmetyki w świątecznym zestawie:))

      Usuń
  2. Och, jaką ja mam ochotę na taki pledzik, ale nie wiem czy podołam i nie wymięknę w trakcie. Bułeczki też kuszą, wyobrażam sobie ich jesienny aromat. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Ci się znudzi szydełkowanie pledu, zawsze możesz zrobić tylko szal albo poduszkę:) Spróbuj, bo to przyjemne zajęcie

      Usuń
  3. Piekny czajniczek , ma cudowne delikatne wzorki.
    I jak zwykle pysznosci u Ciebie:)
    Milego dnia
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wzajemnie Kochana! Juz zapomniałam, Cleo, że jesteś Maria:) Uściski!

      Usuń
  4. Kalinko - czajniczek jest przeuroczy - jaka szkoda ,że u nas nie ma tego sklepu :) ale równie mocno moje oczy przyciągają Twoje brioszki i pled...urocze połączenie kolorów - ściskam Cię mocno i z niemałym opóźnieniem życzę spełnienia marzeń :) ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pled (mam nadzieję) niedługo skończę, a brioszki polecam!
      Dziekuje za zyczenia:)

      Usuń
  5. Kalinko, przyjmij spóźnione życzenia ode mnie. Szczere i naj naj naj :)))

    Uwielbiam serię Stary Luksemburg. Jest taka delikatna, elegancka, dyskretna. Na allegro kupiłam kiedyś talerzyk z tej serii za jakieś 5 zł :) Więc znam ten wzór na żywo.
    Czajnik rewelacja, elektrycznym teraz wstyd, że nie mają takiej klasy ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Fu!
      Ja muszę Ci się przyznać- uwielbiam w zasadzie większość tego co robi i robił V&B:)) Nawt jak kupowałam ten czajnik miałam problem z wyborem, bo był jeszcze taki z serii Farmhouse Touch z niebieskim wzorem- też sliczny:) I jeszcze kilka innych:P

      Usuń
  6. ale pięknie u Cibie :)

    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny czajnik, wpasował się bez dwóch zdań. pozdrawiam
    aga

    OdpowiedzUsuń
  8. Brioszki, brioszkami, ale.... mamy te same kafelki w kuchni! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I pewnie uwielbiamy je tez tak samo:) Ja swoje na pewno:P

      Usuń
  9. Jest śliczny i idealnie pasuje :))

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam uraz to takich czajników z gwizdkiem a to zasługa mojej sąsiadki,która czasem ma w "tyle" wyłączenie go i tak sobie gwiżdże kilkanaście minut a czasem i dłużej. Jest to tak wkurzające,że sąsiedzi na przemian krzyczą,że "woda się gotuje" :)))) ale nie ukrywam,że urok Twój czajnik Twój ma :)
    Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od wielu lat takiego prawdziwego z gwizdkiem nie miałam i nie mam uprzedzeń:)) Ale Tobie się nie dziwię, ze nie przepadasz za gwizdaniem czajnika. Swoja drogą na Twoim miejscu chyba bym kupiła sąsiadce elektryczny:P

      Usuń
  11. ale smakowicei , a czajnika ja szukam do domu iteż to cena to kształt to...i nadal nie mam takiego jak chce ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Czajnik rzeczywiście z "duszą"! Podziwiam gdy ktoś tak długo czegoś szuka, ogląda, przegląda, aż w końcu odkryje tą jedną, jedyną rzecz, która mu pasuje :) Wtedy ta rzecz ma jeszcze większą wartość :)))
    Brioszki kradnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami to bywa męczące, bo np. od 12 lat szukam fotela do salonu w moim całorocznym domu i nadal go nie kupiłam:)))))

      Usuń
  13. Czajnik jest prześliczny, ja też niedawno kupiłam normalny czajnik i jestem zadowolona z niego. Mój też jest vintage ale nie taki cudny.
    Bułeczki wyglądają smakowicie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem tak z niego zadowolona, że spakowałam go z powrotem do pudełka i zabrałam z działki do domu, żeby mi go ktoś przypadkiem zimą nie "gwizdnął":P (co niestety w domach letniskowych się zdarza, odpukać!)

      Usuń
    2. tak, dobrze chroń to cudo ja bym zabrała do domu cały Twój letni domek ;P

      Usuń
    3. Ja juz to prawie zrobiłam:)))))

      Usuń
  14. Ojej, ja tez takiego szukam, juz od dawna. Slicznosci;)
    Mam fajny "elesptryczny", ale potrzebuje takiego tradycyjnego, z gwizdkiem.
    Przepis na mus, zapisany w kajeciku.
    Buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wobec tego życzę Ci, Kasiu powodzenia w poszukiwaniach:)

      Usuń
  15. Thanks for the recepie,I ll be sure to try them,wonderful atmosphere in your kitchen,
    Hugs
    Nely

    OdpowiedzUsuń
  16. czajnik idealnie sie wpasowal! ja tez szukam wlasnie odpowiedniego dla siebie i gdy znajde cos ladnego, cena mnie poprostu odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie kiedys kusił piekny, elektryczny czajnik DeLonghi z serii Vintage- ale cena 300 zl za czajnik, to chyba jednak przesada:)

      Usuń
  17. Idealnie klimatyczna i pachnaca wypiekami kuchnia:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ach...no ten czajnik jest genialny:)))ja wlasnie dzisiaj kupilam nowy..calkiem zwyczajny ale tym razem czerwony...jakos tak usmiecham sie do niego:))
    buziaki kochana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czerwony musi Ci poprawiać humor:) Taka koloroterapia:P

      Usuń
  19. Dyniowe smakołyki , to coś dla mnie, bo ja bardzo dynie lubię :))
    Viola - ja nie moge miec w domu zadnego czajnika ...niestety jestem nałogową ich podpalaczką . Najdłuższy zywot czajnika w moim domu to byl tydzien , ale na koniec tak sie sk®ęcił na ogniu ze zaczełam sie zastanawiac .... a może warto jakąś kolekcje takich spalonych zrobić ? Ostatecznie nie zrobiłam i nie zrobię , ale z czajnikami to chyba na dobre sie pożegnałam ... no zawsze zapomne ze wodę gotuję .... :))) Pozdrawaim cieplo :))) Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten mój to pierwszy nieelektryczny od lat:) I mam nadzieję, że nie zrobię mu krzywdy, chociaż takie spalone też mam w swoim dorobku- ale to było jeszcze w akademiku:)))

      Usuń
  20. Kochana moja, jaki śliczny czajknik. Moja mama oszalałaby ze szczęścia, gdyby taki miała. Oj, jaka szkoda że nie mam takiego outletu pod ręką :((( Uwielbiam tę Twoją kuchnię, kocham, ubóstwiam !!! :) Śliczny pledzik wyjdzie. Proszę, powiedz jaka to włóczka? Może Yarn art Jeans? Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  21. ależ piękna kuchnia! i ten czajniczek... o bułeczkach nie wspomnę! wspaniałe :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja jeszcze chyba śpię bo przeczytałam dyniowe BROSZKI! ;)
    i czytam dalej ale nic o broszkach nie ma ;) tylko o czajniku i musie i bułeczkach :)
    zakup świetny! i trafiony w punkt na Kalinki :) wzór bardzo zbliżony do villeroy&boch
    dobrego dnia Kalinko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, śpiochu! To sa na 100% brioszki i V&B tez oryginalny:))))

      Usuń
  23. Piękny masz ten czajniczek....właśnie jestem na etapie zakupu czajnika....i nie wiem na jaki się zdecydować :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękny ale jakoś jestem już przyzwyczajona do elektrycznego. Ale fajnie , że są u Was takie sklepy.
    Kuchnia pięknie wygląda. A dyniowe przepisy na pewno się przydadzą , moje dynie w tym roku nie ruszone. Uporałam się z cukiniami, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od dawna tez uzywam wygodnych, elektrycznych czajników, ale tym razem chciałm miec ładny:)

      Usuń
  25. mmmmmmmmm ale pysznie się zrobiło:) cudnie tam mas kalinko!
    czajniczek pierwsza klasa! love it!:***

    OdpowiedzUsuń
  26. Czajnik idealnie wpasował się do Twoich kobaltowych dodatków:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  27. oj, taki czajnik to ja bym chętnie przygarnęła. Widzę, że gustujesz - tak jak ja - w biało-niebieskich skorupkach i dodatkach w kuchni:))

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kalinka