31.10.2012

Niebieski pokoj: odsłona druga


W pokoju mojej najmłodszej córki, który juz widzieliście TUTAJ, nastapiły kolejne, bardzo ważne zmiany:)
Pojawiły się nowe abażurki do starej lampy, którą przemalowałam z intensywnego różu, na kolor biały. Abażurki (IKEA) zarówno w dzień, jak i w nocy prezentują się uroczo i bardzo pasują do romantycznego klimatu w pokoju małej dziewczynki.

Chciałam uratować stare, różowe abażury i pokryć je nową tkaniną, ale niestety rozsypały się przy próbie liftingu i nie dało sie nic już  z nimi zrobic









na tym zdjęciu widać resztki różu:))



Nad biurkiem zawisły juz obrazki i nowy zegar.
Na jednym z obrazków są przyklejone liście miłorzębu japońskiego (Ginko biloba), które Młoda zbierała na dziedzińcu Natural History Museum w Londynie, kiedy staliśmy w dłuuuugaśnej kolejce do wejścia:)






Swoja nową szatę dostało też okno w pokoju córeczki-
zasłonkę uszyłam ze inspirującej tkaniny BRITTEN NUMMER (znów Ikea;). 

Maja uczy się z niej angielskich liczebników:))



Biurko to nowy nabytek, dlatego jeszcze nie do końca zagospodarowane- poprzednie okazało się za małe na potrzeby ośmioletniej, "craftującej" dziewczynki:)))




♥ ♥ 
M.




27.10.2012

???



Spadł (w końcu?)  doprowadzając moje dzieci do porannego szaleństwa:) 
Wstały o świcie (chociaż dzisiaj sobota i nikt ich nie budził), witając go radosnymi okrzykami i piskami. A potem już tylko tak sobie patrzyły przez okno jak pada. No cóż...
Ja nie lubię jak śnieg pada jesienią, ale czego się nie robi dla dzieci:)))



W związku z tym nieoczekiwanym ochłodzeniem zapraszam Was jutro na mocno rozgrzewające 
jesienno-zimowe  candy

pa:)
m



25.10.2012

Biały dom i turkusowa skrzynia


Szwedzki dom nad morzem z turkusową skrzynią  w roli stolika kawowego...
Jasne, białe wnętrza z kroplą koloru, czyli klasyczny styl skandynawski  













21.10.2012

Jesien selektywna:)

Wspominałam Wam już kilka postów temu, że zostałam niedawno niezwykle szczęśliwą posiadaczką lustrzanki. Powoli oswajam się z nią, uczę i odkrywam jej niezwykłe możliwości. 
Dzisiaj próbka z efektów specjalnych pt. kolor selektywny, a konkretnie czerwony, bo w takim kolorze są moje nowe nabytki: dwa dzbanki i krzesło









A tak pieknie jest w rzeczywistych kolorach:)



Pozdrawiam wszystkich serdecznie
m.

19.10.2012

Happy weekend!


Piękna jesień zrobiła się nam w ostatnich dniach, prawda?
Nie dość, że jesiennie kolorowo, nastrojowo, złoto i czerwono, to jeszcze słonecznie i ciepło.
W takie dni nawet poranna kawa smakuje lepiej, a jak jeszcze upieczecie sobie do niej czekoladowe muffinki, to dobry nastrój na cały dzień gwarantowany.
Polecam na październikowy weekend:)





Miłego weekendu, Kochani!
 buziaki:)
m.







15.10.2012

IKEA KITCHEN: LIDINGO in GRAY

...czyli nowa szara kuchnia Lidingo z IKEA.
Od chwili kiedy zobaczyłam ja w nowym katalogu na 2013 rok, nie przestaję o niej myśleć. 
Z jednej strony jest elegancka i klasyczna, z drugiej strony modny ostatnio (także w kuchniach) kolor szary dodaje jej nowoczesności i charakteru. 
Mnie osobiście bardzo podobała by się w zestawieniu ze sprzętami kuchennymi w kolorze miedzi, które dodałyby ciepła szarym szafkom
(swoją drogą chyba kolor miedziany zapowiada się na wielki hit designu!)

I nie myślę tu o garnkach wiszących na wieszaku nad wyspą kuchenną jak w kuchniach rustykalnych, bo to akurat nie jest mój ulubiony styl, ale o krzesłach, mikserze, okapie nad kuchnią, czy piekarniku w pięknym kolorze miedzianym. 
Zresztą zobaczcie, co mam na mysli, mówiąc: copper kitchen


1, 14- SMEG okap Coloniale, lodówka Retro; 2-ARDO piekarnik +płyta gazowa w kolorze miedzianym; 3, 4- DUKA; 5, 13- Kitchenaid: mikser Artisan, kolor copper, ekspres do kawy (almond)  6, 7, 9, 12- IKEA; 8- LE SOUK, poduszki 10- FRANKE bateria kuchenna Old England w kolorze copper; 11- krzesło TOLIX


A to zdjęcia szarej kuchni Lidingo z katalogu IKEA 2013 


via



via


via


xoxo
m.


14.10.2012

Stara szafa i migawki z niebieskiego pokoju


Obiecałam kilka postów temu, ze pokażę jak przemalowałam moja starą szafę. 
Nie jest to co prawda szafa z letniska, tylko szafa "domowa", ale pozwolę sobie tym razem na takie małe odstępstwo i pokażę kilka zdjęć z domu, w którym mieszkamy "całorocznie". 
Na działce powoli kończy się sezon,  bywamy tam coraz rzadziej, za to w domu dzieje sie dużo. 
Miałam nawet kiedyś pokusę, żeby założyć jeszcze jednego "domowego" bloga, ale na na szczęście ten pomysł upadł, bo czasu mam ciągle za mało nawet na tego jednego:)


Ten pokój był kiedyś różowy... 
Bo takie było życzenie Właścicielki- wtedy pięcioletniej.
 Po trzech latach Właścicielka doszła do wniosku, że już nie lubi różowego, bo przecież jest duża:) Uwzględniliśmy zatem jej życzenia, jak również fakt demolki, do jakiej doszło w pokoju na skutek intensywnego użytkowania przez w/w osóbkę i pokój właśnie przeszedł dość gruntowny remont.

Kolorystyczną inspiracją były niebieskie pluszaki:



A to wspomniana szafa juz po malowaniu, częściowo zapełniona (to jest kolorystyczna wersja "eksportowa", w rzeczywistości ubrania Właścicielki są też w innych kolorach, ale te inne włozyłyśmy do szafy dopiero po zrobieniu zdjęć:))
Szafa jest duża, narożna i jedyny pokój w domu, w którym się mieści to pokój obecnej Właścicielki.
Kiedyś w starym mieszkaniu stała w naszej sypialni...


Drzwi nie mają jeszcze gałeczek, które zamówiłam i na które wciąż czekam...










A tak pokój i szafa wyglądały "przed"


  Pa
M.

11.10.2012

Breakfast with John French


W poprzednim poście widać w tle kubeczek z tym własnie zdjęciem dwóch eleganckich kobiet.
Autorem zdjęcia, pochodzącego ze zbiorów V&A Museum jest John French. 


via


John French był jednym z najlepszych londyńskich fotografów mody lat 50- i 60-tych, kiedy moda była niezwykle kobieca i elegancka.  Pracował z najbardziej znanymi w tych czasach modelkami, ale też z wieloma debiutantkami, które dzięki niemu stały się znanymi postaciami. Bezbłędnie oświetlone fotografie Frencha pojawiły się w prawie  wszystkich gazetach i czasopismach. Po jego śmierci archiwum zostało przeniesione dzieki żonie Johna Frencha, Vere Denning do Victoria and Albert Museum i były prezentowane jako część dużej wystawy "The Golden Age of Couture"



to jest mój drugi kubek ze zdjęciem Frencha (z V&A Museum)

(posiadanie nowego aparatu strasznie mnie cieszy i robie zdjecia kiedy tylko sie da-  różnie mi wychodza, ale probuję:))



W przeciwieństwie do moich(;), fotografie J. Frencha są bezbłędne: 

via
via
Piękna była ta moda, prawda?


Miłego dnia!
M.

09.10.2012

Ta kobieta.

Chciałabym sie dzisiaj podzielić z Wami bardzo interesującą lekturą, którą właśnie przeczytałam, a mianowicie biografią napisaną przez Anne Sebba:  "Ta kobieta. Wallis Simpson."
Bardzo lubię biografie ciekawych ludzi, chociaż często napisane są w dość nudnawy sposób. 
Z tą akurat rzecz ma się zupełnie inaczej: czyta się ją nie tylko jak historię niezwykłego romansu, ze szczegółowymi opisami pięknych strojów tej fascynującej kobiety, ale też jak powieść sensacyjną, osadzoną w historycznych realiach, z przeprowadzonym rzetelnie medycznym (sic!) śledztwem.


by me and my new Nikon:)

Z notki wydawcy znajdującej się na okładce:

"Nazywana przez królową Elżbietę „tą kobietą”, nie była ani ładna, ani szczególnie błyskotliwa. Oskarżana o bycie czarownicą, kobietą lekkich obyczajów, nazistowskim szpiegiem. Dwukrotna rozwódka, która, jak głosili łowcy sensacji i plotkarze, zahipnotyzowała księcia i doprowadziła do jego abdykacji.
A może były to jedynie podszepty twórców politycznej intrygi, którym zależało na odsunięciu Edwarda VIII od władzy?
Czy Wallis Simpson rzeczywiście chciała poślubić króla, czy była jedynie pionkiem w politycznej rozgrywce?"




Postać tej urzekającej kobiety pokazano też ostatnio w dwóch filmach: 
  • w obsypanym Oscarami filmie "Jak zostać królem", który na pewno doskonale znacie
  • i w kontrowersyjnym, ale zachwycającym (m.in. przepięknymi wnętrzami i starymi samochodami:) filmie Madonny "W.E" , o którym możecie przeczytać na  blogu Lady Lukrecji 

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie
buziaki
M.





07.10.2012

GRUSZKOWA TARTE TATIN


Gruszki jako takie, nigdy nie należały do moich ulubionych owoców. W przeciwieństwie do jabłek, czy śliwek, są raczej mało wyraziste w smaku i nie robią wrażenia na moim podniebieniu.  
Co innego w dobrym towarzystwie: np. w cieście, marynowane z goździkami itp...




Takim deserem, w którym gruszki bardzo mi smakują jest tarte Tatin, czyli francuski tarta "odwracana".
Klasyczna- oczywiście z jabłkami, ale ta z gruszkami jest też przepyszna i można podać ją w wersji zarówno słodkiej, jak i wytrawnej- jak na zdjęciu poniżej 




GRUSZKOWA TARTE TATIN 
(PEAR  TARTE TATIN):

- 6-7 gruszek
- 1 łyżeczka soku z cytryny
-2 łyżki masła
- pół  łyżeczki cynamonu
- pół  łyżeczki kardamonu
- łyżeczka imbiru
- dwie gwiazdki anyżu
- 1 opakowanie ciasta francuskiego

Gruszki obieramy ze skórki, kroimy na pół, wydrążamy gniazda nasienne. Na patelni rozgrzewamy masło, wrzucamy przyprawy i wkładamy gruszki, które obsmażamy z obu stron. Przekładamy do formy (lub pozostawiamy na patelni, na której się smażyły, jeśli nadaje się do piekarnika) nakrywamy lekko rozwałkowanym ciastem francuskim, które nakłuwamy widelcem i wstawiamy na 30 min do piekarnika rozgrzanego do 200 st. C. Po upieczeniu nakrywamy formę talerzem i szybkim ruchem odwracamy tartę  tak, żeby owoce znalazły się na wierzchu. 
Sposób podania pozostawiam Wam Kochani do wyboru: albo z kulka waniliowych lodów, albo z bitą śmietaną, albo tak jak ja z kawałkiem sera gorgonzola ( dlatego do tarty nie dodaję cukru:)




pa
m.

P.S. Zapomniałam napisać, że kupiłam w końcu nowy aparat i to są właśnie moje pierwsze zdjęcia, jakie nim zrobiłam. Jeszcze do końca nie znam wszystkich jego mozliwości, ale jestem zachwycona, oczarowana i baaaardzo zadowolona:)))







06.10.2012

Tajemnice starej szafy

Witajcie Kochani w ten piękny jesienny  dzień! 
Jak zwykle w ostatnim czasie wpadam tylko na chwileczkę i wrzucam kilka inspiracji, które- mam nadzieję- zaowocują za kilka dni, kiedy skończymy remont w domu ( tym "całorocznym":). Dzisiaj ze strony cudownego, francuskiego sklepu "Maisons du Monde" zdjęcia starej szafy, która urzekła mnie ślicznymi serduszkami, pensjonarskim urokiem i niezobowiązującym stylem. 
Pokazuję ja, bo jestem w trakcie odnawiania pewnej historycznej i ukochanej szafy, która wędruje z nami już od kilkunastu lat, w kolejne miejsca zamieszkania i od pewnego czasu przestał odpowiadać mi jej prehistoryczny kolor czerwonawego drewna.

Zdjęcia pokaże za trochę, jak skończę "dzieło", a przede wszystkim, kiedy kupię w końcu aparat (wspominałam niedawno, ze stary się całkowicie popsuł i bardzo chciałabym mieć nowy:))










    
fot. via

Miłego weekendu!
M.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kalinka