30.08.2011

Charlotte Lynggaard's Danish summerhouse

Wakacyjny dom duńskiej projektantki biżuterii Charlotte Lynggaard i jej rodziny znalazlam we wrześniowym numerze niemieckiego wydania ELLE. Dom leżący niedaleko Kopenhagi pochodzi z 1920 roku i ma charakter tradycyjnego duńskiego letniska, połączonego z minimalistycznym wnętrzem. Jest jasny i przestronny; biały z akcentami czerni i indygo.









Charlotte w swojej kuchni...













Charlotte Lynggaard...






i tworzona przez nią biżuteria...



 reklamowana przez Helenę Christensen...









29.08.2011

Zwiebelmuster

Wzór cebulowy- obok indisch blau i china blau należy do typowych biało- niebieskich zdobień starej śląskiej i bawarskiej porcelany, do której mam szczególną słabość ( i do porcelany w ogóle, ale o mojej "porcelanowej miłości" i kolekcjach kiedy indziej). Dzisiaj słów kilka o samym "wzorze cebulowym"- zwiebelmuster.  W końcu takie zestawienie kolorystyczne- biały i kobaltowy niebieski- idealnie komponuje  się z wnętrzem naszego domku.


Wzór cebulowy używany jest do zdobienia porcelany od XVIII wieku- początkowo przez fabrykę w Miśni, ktora poznała chiński sekret zdobienia porcelany barwnikiem kobaltowym- a potem przez inne manufaktury
 niemieckie. Nazwa: wzór cebulowy jest myląca i wynika z pomyłki- we wzorze nie ma motywu cebuli; są za to brzoskwinia i granat (bardzo wystylizowany i przez to łudząco podobny do cebuli), a także chryzantema i peonie.

owoc granatu



chryzantema


porcelana miśnieńska...

I moje ulubione sosjerki...



Jedna mniej "cebulowa":




Druga bardziej typowa:


26.08.2011

Krzesła

Nabyłam sobie w moim zaprzyjaźnionym sklepie z używanymi meblami cztery stare krzesła z surowego drewna. Za wszystkie razem dałam 80 PLN:)
Jedno z nich ktoś probówał bejcować na ciemno, ale myślę, że da się je przemalować. 
W kazdym razie czekają na moje kolorystyczne decyzje...


24.08.2011

Wędrujące latarenki

Dostaliśmy ostatnio mnóstwo prezentów na nowe życie letniskowe. Głównie latarenki, bo przyjaciele znają moją słabość do nich. Latarenki wywołują więc mój nieustający zachwyt i nieustannie absorbują swoją obecnością. Latam z nimi po całym domku i przestawiam w różne miejsca, szukając najlepszego.
Oto dokumentacja moich wędrówek: 


Na początek dwie czerwone postawiłam w kominku...





Ale po zgaszeniu nie wygladały tam już tak dobrze i przeniosłam je na korytarz


 Nastepnie w tym samym miejscu postawiłam inny prezent

  
A potem mniejszą przeniosłam na półeczkę z porcelaną:


A większa trafiła na werandę i chyba tu zostanie...



23.08.2011

Kelly Hoppen- The Villa

Kelly Hoppen kojarzyła mi się zawsze z wnętrzami nowoczesnymi, oszczędnymi; bez nadmiaru dodatków, w stonowanych, spokojnych kolorach.
Dom poniżej, który znalazłam na stronie internetowej  projektantki, wydaje mi się zupełnie inny niż wszystko, co dotychczas wyszło spod jej ręki:





Bardzo podobają mi się kolorowa kuchnia i jadalnia w stylu country






Ten różowy stolik jest obłędny- uwielbiam go od pierwszego wejrzenia




19.08.2011

Sny na Kalinkach


To jest widok z okna naszej sypialni- wprost na obrośniętą- a właściwie zarośniętą winoroślą werandę. Budzi nas tutaj dyskretnie poranne słońce. Na oknie czarno-białe pocztówki; nie mogę się na razie zdecydować, gdzie je powiesić.


Na podłodze położyłam dywanik, który upolowałam kilka tygodni temu na wyprzedaży w Duka- cudo za jedyne 12 PLN.








Ten białożółty dywanik poniżej jest z IKEA- 7,99 PLN.
Muszę się zresztą przyznać, że dodatki do tego domku gromadziłam systematycznie przez kilka miesięcy- polując na okazje m. in. w IKEA, TK Maxx, Tchibo, Allegro, w moim ulubionym sklepiku z używanymi meblami z Holandii i wielu innych. Teraz są jak znalazł.


Motyle na plakacie, który mamy od kilku lat, nieoczekiwanie świetnie komponują się z moją żółtą szafą. Czekają tylko na powieszenie.

16.08.2011

Beach bunk room czyli... wiatr od morza

Z Kalinek w linii prostej nad morze jest... 350 km, odległość drogowa ok. 400 km. Wiatr od morza raczej tutaj nie wieje:)
Ale nawet taka odległość od morskiego brzegu nie powstrzymała mnie od urządzenia jednej z dwóch sypialni jakie mamy na Kalinkach w stylu marynistycznym. To jeden z moich ulubionych motywów w dekoracji wnętrz i jednocześnie wspomnienie wielu wspaniałych wakacji nad morzem.


Jest to większa sypialnia i zajęły ją dzieci ( jak już kiedyś pisałam, mam ich troje-  2 córki i syna). Wszystkie uwielbiają morze i chyba tylko dzięki temu nie było kłótni - jak ma wyglądać ich pokój. Zaakceptowały mój pomysł w całości; zwłaszcza  piętrowe łóżko- tzw. bunk bed- którego górna część natychmiast stała się miejscem do zabawy




Te statki nad łóżkiem to grafiki zrobione przez kuzyna


Zanim zawisły na ścianie przez chwilę stały na oknie



Chciałam zwrócić uwagę na ta lampę- ma ponad 30 lat i, podobnie jak domek, wykonał ja miejscowy stolarz


Tutaj gdzie przez chwilę stoi żaglówka będzie stać mała biała komódka (w trakcie odnawiania), a pod literami otwarta półka na "morskie" trofea


Podłogi nie malowaliśmy- jest surowa i szorowana jak na staku


A do tego pojedyńczego łóżka mam wyjątkowy sentyment- kupiłam je kiedy najstarsza córka miała 2 latka (teraz ma 17) i uwielbiała w nim spać. W czasie nastoletniego buntu wymieniła je na czarne :), więc to białe powędrowało na działkę. A ponieważ obecnie jej bunt bardzo złagodniał przestała wrogo na nie patrzeć.


Ta błękitna szafa z kolei ( przemalowalam ją ze zwykłej sosnowej) stała w pokoju syna, kiedy był malutki. Ale też urósł i stanowczo odmówił tego koloru w swoim pokoju. Pozostało mi dopasować ja do działki.
Obok jest miejsce na lustro nad którego przerabianiem pracujemy od kilku dni...


A to jedna z wakacyjnych pamiątek...


A tak ta sypialnia wyglądała kiedyś





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kalinka