20.11.2011

Chalet - czyli zimowy dom wakacyjny...

Pozwolę sobie dzisiaj na odstępstwo, a właściwie na pewną modyfikację głównej tematyki bloga- i napiszę kilka słów na temat, który zimą powraca do mnie w związku z nadchodzącym sezonem narciarskim...
(właśnie dzisiaj ustalaliśmy całą rodzina gdzie i kiedy na narty)

Winter holiday house to magiczny zwrot, który zawsze przywołuje mi obrazy zimy w górach, intensywnego ruchu na mroźnym powietrzu i romantycznych wieczorów przy kominku lub świecach, z kubeczkiem grzanego wina w przeuroczych góralskich domach.  


widok z hotelu Sagittaire

O typowo polskich pieknych domach górali dzisiaj nie będe pisać, chociaż to też temat na conajmniej kilka postów.

Dzisiaj będzie wakacyjny domek na zimę z regionu Alp- chalet.
Nazwa pierwotnie odnosiła siędo domkow pasterzy w Szwajcarii, którzy spędzali w nich miesiące letnie, kiedy stada pasły się w wyższych partiach gór. Zima te domki były zamknięte i puste.
Zmieniło sie to wraz z rozwojem turystyki górskiej i sportow zimowych i chalet zaczął spełniać rolę mieszkania wakacyjnego, przez co stopniowo nabrał zupełnie innego charakteru- z prostego drewnianego schroniska z cięzkim, mocnym dachem stał się przytulnym, a niekiedy nawet niezwykle ekskluzywnym domem w górach.
Obecnie więc nazwa chalet okresla drewniany dom na zimowe wakacje w regionach alpejskich i nie tylko- właściwie na całym świecie wszędzie tam gdzie przyjeżdżają entuzjaści białego szaleństwa, miłośnicy górskiej wspinaczki i wszyscy, którzy po prostu kochają górski klimat...



Futra, ciepłe koce w kratę, miękkie poduszki, otwarty kamienny kominek i wszechobecne surowe drewno to elementy typowe dla chaletu







Glühwein


fot.   CK Verbier



Takie grzane wino nieodłącznie kojarzy mi się z zimowymi wakacjami.

Jest niesamowite- rozgrzewa, poprawia nastrój i jest po prostu pyszne.

Jutro podam Wam mój ulubiony przepis na grzane wino, sprawdzony na wielu narciarskich wyjazdach

Teraz pozdrawiam cieplutko

Maggie




12 komentarzy :

  1. ojjjj...jakie piękne wnętrza:))..a wino grzane mi się nieodłącznie kojarzy z dawnymi,corocznymi wyjazdami do pewnego domku w czasie pierwszych dni maja-wraz z przyjaciółmi....zimno...my pod kocami...i grzane winko:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Jazda na nartach to pasja mojego męża, ja niestety ze względu na kolana niestety nie jeżdżę. Oczywiście mnie "pasi" kominek, lampka grzanego wina i dobra książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. What a cosy chalet!
    Winter may come!
    :-)

    ♥ Franka

    OdpowiedzUsuń
  4. Tak bym chciała, żeby zima wyglądała tak, jak na tych zdjęciach... i to bez wyjeżdżania w Alpy :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Po przeczytaniu tego postu naszła mnie już chęć na zimowe szaleństwa ze wszystkim o czym piszesz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Piekne zimowe wnetrza! Juz sobie wyobrazam jak po dniu spedzonym na powietrzu milo delektowac sie grzancem!
    Ah, romantycznie sie zrobilo!

    Pozdrawiam serdecznie
    Dagi

    OdpowiedzUsuń
  7. Też bym już pojechała na narty!
    pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudowny post, rozmarzylam sie i zatesknilam za nartami no i grzanym winem na stoku mmmmmm...
    Dlatego czekam na przepis.
    A jedziecie moze w te miejsce na fotkach? My postawimy chyba na Austrie tym razem, a moze Wlochy nie wiem jeszcze.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię takie zimowe, domkowe klimaty.
    Bardzo :)

    A ja już drugi trzeci rok narty odpuszczam, bo najpierw ciąża, a teraz mała córeczka :))

    Pozdrawiam i życzę takich fajnych, chwil podczas pobytu na nartach :)

    Ada

    OdpowiedzUsuń
  10. Te zdjęcia kojarzą mi się z kolekcją zimową Green Gate. uwielbiam taki klimat!
    super i prosimy o więcej!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Oj narty, super sprawa. Ja już się cieszę, bo podhalańskie stoki juz się śnieżą. Wkrótce po pracy skok na stok :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Marta- jak ja Ci zazdroszczę takiej bliskości gór! Ode mnie najbliżej jest do Szcyrku, ale to i tak minimum trzy godziny jazdy!
    Ada- z dziećmi, czy w ciąży też mozna jeździć. Ja ani razu sobie nie odpuścilam, a mam trójkę.
    Atena- niestety- wbrew pozorom to miejsce jest koszmarnie drogie, więc tam nie :(( Jedziemy do Mezzana we Włoszech- nie byłam tam jeszcze, ale zdjęcia tej dolinki są cudne.
    Pozdrawiam Was dziewczyny cieplutko
    M.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kalinka