16.12.2014

Breakfast for two


Hej Kochani! 
Czy wpadliście już w wir przedświątecznych przygotowań? Sprzątanie domu, mycie, układanie, porządkowanie wszystkich zakamarków, obmyślanie, kupowanie i pakowanie prezentów, pieczenie ciasteczek, gotowanie smakołyków, ubieranie choinki- bardzo pracowity, ale też bardzo przyjemny tydzień przed nami:) Przyznam się Wam, że ja to świąteczne szaleństwo bardzo lubię- no może z wyjątkiem tłumów w sklepach- ale z drugiej strony to też tworzy atmosferę Świąt:)  







Żeby jednak nie popaść w paranoję i nie zasprzątać się na śmierć w ostatni przedświąteczny weekend, warto zafundować sobie chwilę tylko dla siebie- chociażby celebrując sobotnie czy niedzielne śniadanko:) Może to być oczywiście też chwila we dwoje- my z mężem jemy czasami takie spokojne śniadanie zanim wstaną nasze dzieci- delektując się nie tyle obfitością śniadania, co spokojem i ciszą:) Wystarczy jajko na miękko, grzanka z masłem, trochę śliwkowych powideł i duuużo kawy z mlekiem,. Albo czarna herbata z mlekiem lub bardzo dobra ziołowa z Lov Organic,












Ktoś kiedyś powiedział, że gdyby jajko kosztowało 1000 zł, to byłoby największym przysmakiem świata. Ja się z tą tezą zgadzam w 100%, tylko uściśliłabym ją: chodzi tu o jajko na miękko:)) 
LOVE IT!






Te dwa błękitne kubeczki i dzbanuszek z Green Gate mam już od dawna, ostatnio dokupiłam do nich talerzyki (Scandishop) i teraz mam taki uroczy komplet na śniadanie dla dwojga:) Bardzo ładnie z tym błękitem wygląda mój ukochany beżowy dzbanek w groszki. 

Sztućce bardzo podobne do tych z oferty GG kupiłam na Achica, podstawka pod czajnik to Ib Laursen>



Pozdrawiam Was adwentowo i przedświątecznie!

Kalinka:)


14.12.2014

Przedswiateczne impresje z Wiednia... i nie tylko


Jarmarki bożonarodzeniowe to wyjątkowa okazja by poczuć wspaniałą świąteczna atmosferę jeszcze zanim nadejdą Święta. Tradycyjnie odbywaja sie przez cały adwent i ta tradycja trwa juz ponad 200 lat. Tak jest np. w Wiedniu gdzie jarmarki odbywaja się w kilku miejscach miasta. W mijający weekend miałam niepowtarzalną okazję, żeby zwiedzić to urokliwe miasto udekorowane tysiącami migotliwych światełek, drewnianych straganów- chatek, z których wydobywają się aromaty grzanego wina, goździków, cynamonu i wanilii, więc "na gorąco" post z adwentowego Wiednia i trochę zdjęć zrobionych na Stefanplatz, na Graben- najbardziej eleganckiej ulicy Wiednia i pod cesarskim pałacem Schoenbrunn, gdzie wciąż unosi się imperialny duch.









Jak widać w Wiedniu, podobnie jak i u nas zero śniegu, pogoda piekna i słoneczna, jakieś 9-10 stopni, ale w pałacowej Palmiarni gwiazdy betlejemskie przypominają o tym, że za 10 dni już Boże Narodzenie





I jeszcze kilka zdjęć z mojego całorocznego domu, które w mijającym tygodniu pojawiły sie na Instagramie. Powoli zaczynam juz wprowadzać świąteczne akcenty, bo przecież Swięta juz za 10 dni:)







A te zjawiska przyrodnicze na zdjęciach powyżej zdarzyły się u nas w tym tygodniu i marzę sobie, żeby na Święta- jeśli  nie będzie śniegu- był chociaż taki piękny szron:) 


Buźki!



06.12.2014

Tea time


Witajcie Kochani!
Tak, jak obiecałam po długim okresie blogowej absencji dzisiaj kolejny grudniowy post. Ponieważ dzisiaj są Mikołajki, to post też będzie specjalny, bardziej "odświętny", z duża ilością zdjęć. A w roli modela(ki) moja ulubiona porcelana:)
Od wielu lat kolekcjonuję porcelanę, a od pewnego czasu jestem absolutnie zafascynowana tym, co tworzą projektanci duńskiej firmy Green Gate- co zapewne zauważyli już wszyscy, którzy regularnie zaglądają na mojego bloga.
Trudno się oprzeć tak ładnej porcelanie, więc co jakiś czas w mojej kolekcji pojawia się nowy kubeczek, talerzyk itd.
Na szczęście można te elementy dowolnie łączyć, mieszać kolory i wzory, bo wszystko do siebie pasuje.
Ja zaraz na początku założyłam, że kolorem wiodącym będzie beżowo-szary, a inne kolory pojawią się tylko symbolicznie. Pierwszy był ten beżowy dzbanek w kropki ( nie było jeszcze wtedy tych pięknych, szarych w gwiazdki, bo teraz wolałabym tamten;)), potem dokupiłam dzbanuszek do mleka i cukierniczkę, potem kolejno kubeczki,  talerzyki, itp.:) I i tym sposobem skompletowałam już prawie całą zastawę...

Ostatnio mam przedświąteczną fazę na kolor czerwony, który po trochu wprowadzam do naszego domu i dlatego wymarzyłam sobie  te dwie romantyczne filiżanki z czerwonymi różyczkami. Takie na zimową herbatkę we dwoje...
I jak widzicie- marzenia się spełniają:)












Zdjęcia robiłam w domowym biurze mojego męża. Ten pokój właśnie kończymy urządzać i muszę się wam przyznać, że trochę zazdroszczę mojemu W., że to będzie jego gabinet, bo zapowiada się na jedno z najprzytulniejszych miejsc w domu... Ściany w kolorze ciepłej szarości, beżowe paseczki na rolecie i poduszkach (DEKORIA), do tego czarno-brązowe meble i kanapa w pokryciu w kolorze naturalnego lnu. Nie do końca jestem przekonana czy ma tam stać ta lampa z różowym abażurem. Kupiłam ją kiedyś na pchlim targu i jest to jeden z moich ulubionych dodatków w domu. 
Myślę, ze za kilka dni "gabinet" będzie gotowy i będę mogła go pokazać w "szerokim planie":)








Herbatka owocowa Tafelgut to dobry pomysł dla tych, którzy tak, jak ja nie przepadają za czarną herbatą. Tę o smaku i zapachu pieczonego jabłka lubię najbardziej.
 Dla wielbicieli czarnej herbaty pięknym świątecznym prezentem może być pudełko doskonałej herbaty Kusmi Tea (mozna ją kupić w sklepie stacjonarnym Almi Decor)




















U mnie w domu- jak widać na zdjęciach- na razie jeszcze mało świąteczna atmosfera; mnóstwo innych ważnych zajęć i spraw do załatwienia spowodowały, że o nadchodzących Świętach przypominają mi głównie tytuły w magazynach wnętrzarskich:) 
 Ten, który widzicie na zdjęciu powyżej jest bardzo inspirujący, więc postanowiłam, że będzie mottem moich tegorocznych przygotowań od Świąt. Będzie prosto, jasno, szaro- biało z odrobiną czerni i kroplą czerwieni. Takie skandynawskie Boże Narodzenie:) 

Kilka pięknych świątecznych dodatków już mam, bo przywiozłam je ze Sztokholmu, część mam zamiar kupić w niezastąpionym szwedzkim sklepie IKEA, parę pięknych rzeczy wypatrzyłam w  SCANDISHOP- sklepie ze skandynawskim designem, gdzie kupiłam moją ulubioną porcelanę Green Gate:)

Myślę też cały czas o choince- czy jak co roku jodła? Czy może jednak świerk? A może... sosna?
A Wy jakie macie typy na bożonarodzeniowe drzewko?

Uściski i serdeczności

Kalinka:)




02.12.2014

Glögg / Glühwein/ svarené víno czyli o zaletach grzanego wina



Zawsze kiedy robi się zimno na dworze i zbliżają Święta Bożego Narodzenia nie potrafię oprzeć się pokusie, żeby nie wspomnieć o o tym niezwykłym zimowym napoju, więc i w tym roku po raz kolejny po prostu muszę (!) napisać o korzennym aromacie, który ma w sobie coś magicznego:) Niezależnie od tego czy jest to prawdziwe grzane wino, czy aromatyczny bezalkoholowy napój dla dzieci- każdy kolejny łyk rozgrzewa i poprawia nastrój:)
 Szczególnie wtedy, kiedy wcześniej solidnie przemarzniemy: na długim zimowym spacerze, przy odśnieżaniu ścieżki do furtki, na sankach z dziećmi, czy w niedogrzanym domu- co zimą może się przecież zdarzyć:)
No i oczywiście na nartach!








W przypadku nart szklaneczka grzańca jest niemalże rytualna- najpierw na stoku jako nagroda za świetną jazdę, a potem po nartach: w schronisku, domku, czy eleganckim hotelu- niezależnie od tego gdzie jesteście- zawsze smkuje tak samo cudownie- gorący, pachnący cytrusami i korzennymi przyprawami- GRZANIEC!

Oczywiście grzane wino, czyli grzaniec w naszych górach, 
ale już kiedy jesteście w Niemczech, Austrii, czy Szwajcarii- Glühwein.
.W Czechach svařené víno, a na Słowacji varené víno
Gdy zdarzy się Wam pojechać na narty do Aspen w USA, albo UK (na narty?) zamawiacie Mulled wine
W Dolomitach w boskiej Italii - Vin brule
Na stokach francuskich Alp- Vin chaud
W Skandynawii (a narty tutaj są niesamowitym przeżyciem) - Glögg  albo Gløgg

A gdy bedziecie jeszcze gdzieś indziej, to oczywiście będzie nazywało się jeszcze jakoś inaczej, ale i tak nie przegapicie miejsca gdzie można je wypić- dotrzecie tam prowadzeni obłędnym zapachem, który unosi się nad knajpkami przy wyciągu.





PRZEPIS NA GRZANE WINO:

2 butelki czerwonego wina 750 ml (najlepszy jest Merlot)
25 dag cukru
1 pomarańcza
1 cytryna
10 goździków
3 gwiazdki anyżu
3 laski cynamonu
3 strąki kardamonu (albo pół łyżeczki mielonego)

Wsypać cukier do garnka, wrzucić przyprawy korzenne, goździkami nabić kawałki skórki z pomarańczy i dorzucić je do garnka razem ze skórką z obranej cytryny, wlać sok z cytryny i pomarańczy i dolać wino. podgrzewać długo, uważając, zeby się nie zagotowało. Ja na koniec dodaję do każdego kubeczka pół albo nawet cały kieliszek dobrej brandy, koniaku, albo śliwowicy. Ewentualnie wiśniówki lub kirschu, chociaż trochę zmieniaja smak. Wzmocnienie (mit Schuss) w przypadku dużego mrozu jest niezbędne:))



Jeśli nie macie czasu na przyrządzanie prawdziwego grzańca lub robicie bezalkoholowy napój dla najmłodszych zawsze możecie skorzystać z koncentratu genialnego skandynawskiego gløgga.
Ja kupuję zwykle w Ikea lub w Duka, a ostatnie moje odkrycie to koncentrat gløgga w pieknej butelce widocznej na zdjęciach- od firmy Nicolas Vahe- znanej na pewno wielbicielom skandynawskiego designu).

A jeśli mowa o skandynawskim wzornictwie, to powyżej śliczne, malutkie kubeczki do glogga i tacka, które kupiłam w Lagerhaus w Sztokholmie, a poniżej mój nowy skarb- kubek znanej fińskiej firmy Iittala z serii Sarjaton- z pięknym wzorkiem, przywodzącym na myśl zaśnieżony las... 
Tym porcelanowym skarbom nie potrafię się niestety oprzeć:)
Drewniana podkładka: Fandoo (tutaj)





A wspaniała toskańska szyszka przyjechała do mnie od Aldonki z cudownego bloga POWOLUŚKU 
Wygrałam to candy już jakiś czas temu, ciasteczka dawno zniknęły bez sladu, ale prezenty cieszą mnie cały czas:) Dzięki Kochana!





Gorące pozdrowienia w ten mroźny wieczór!


Kalinka:)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kalinka