30.06.2014

Malinowe grzanki z czekoladą i paryskie co nieco...



Pierwszy wakacyjny weekend na Kalinkach właśnie za nami- pogoda była wyjątkowo piękna, słoneczna, trochę burzowa- czyli zaczęło się prawdziwe lato. Moja ulubiona pora roku... A od kiedy dużą część lata spędzamy na letnisku- chyba jeszcze bardziej ulubiona:)




Ale pierwszy dzień lata spędziliśmy wcale nie na Kalinkach, ale niezwykle romantycznie w Paryżu...
Wspominałam o tym wyjeździe na FB, ale nie miałam ani chwili wolnej w poprzednim tygodniu, żeby ogarnąć zdjęcia i cokolwiek napisać.
 Poza tym trudno pisać o takiej podróży, bo myślę, że Paryż to bardzo specyficzne miasto, które każdy odbiera i zapamiętuje inaczej, a potem we wspomnieniach ma swój jego własny, bardzo osobisty obraz. Swoje miejsca, uliczki, kawiarnie, zabytki; romantyczne chwile spędzone w urokliwych parkach; kawy wypite w maleńkich kawiarenkach, niepowtarzalny smak croissantów zjadanych na śniadanie, dźwięk zatrzymującego się pociągu metra na stacji wyłożonej charakterystycznymi białymi kafelkami- cegiełkami:)




Oprócz wspomnień przywiozłam jednak z Paryża także rzeczy bardziej materialne, które będą mi przypominać ten uroczy wypad.  
Pierwsza to kupiony na bazarze za kilka euro, koszyk wyplatany ze słomy, obszyty skórą- bardzo w stylu paris chic
Druga rzecz to mini książka kucharska z przepisami na maleńkie kanapeczki- nie mogłam się jej oprzeć, chociaż to zakup trochę absurdalny, ponieważ nie znam francuskiego:P
Ale na szczęście mogę liczyć na pomoc rodziny i tym sposobem dzisiaj, inspirując się jednym z przepisów, przygotowałam przepyszne grzanki z kremem czekoladowym i malinami.









Kanapeczki idealne na letni podwieczorek.
 Do smarowania podpieczonych w piekarniku kromek ciemnego pieczywa z ziarnami, użyłam kremu czekoladowego z drobinkami wafelków, kupionego w sklepiku szwedzkim IKEA. W oryginalnym przepisie jest krem czekoladowy robiony samodzielnie, ale postanowiłam sobie trochę ułatwić pracę. W końcu są wakacje i spędzanie całego dnia w kuchni nie jest dobrym pomysłem:)















Miłego tygodnia Kochani!

Wasza Kalinka:)





P.S. Tak, jak już wcześniej napisałam- każdy ma swój własny Paryż, który przechowuje we wspomnieniach, swoje ulubione miejsca i zakątki. 
Mój Paryż to na pewno urokliwe uliczki Montmartre, dzielnica Montparnasse, gdzie mieszkaliśmy w małym klimatycznym hoteliku i położony nieopodal bar Au Metro przy stacji metra Pernety.  Bar może mało paryski, ale codziennie wieczorem gromadził tłumy oglądające transmisje meczów z trwającego właśnie Mundialu. Szczególnym wydarzeniem był rzecz jasna mecz Francja- Szwajcaria (dla przypomnienia 5:2 dla Francji).
Poczuć wspólnotę z Francuzami cieszącymi się ze zwycięstwa swojej drużyny narodowej- bezcenne!

26.06.2014

Marokanska karawana


Hej, hej!
Dzisiaj nietypowo- króciutki post z informacją dla wszystkich lubiących klimat orientalnego bazaru i marokańskie rękodzieło. Otóż moi drodzy- od kilku dni na rynku łódzkiej Manufaktury rozgościły się marokańskie sklepiki z oryginalnymi przedmiotami wykonanymi przez rzemieślników z północnej Afryki: skórzanymi torbami, pufami, obuwiem, naczyniami z miedzi, kolorową ceramiką, srebrną biżuterią itd, itd.



Bazar będzie działał do 30 czerwca, więc zostało jeszcze kilka dni, żeby tam zajrzeć i upolować coś oryginalnego i na dodatek w bardzo korzystnej cenie.  
Mnie np. udało się dzisiaj kupić jednobarwny, skórzany puf w kolorze szarym, który od dawna bardzo chciałam mieć, ale porażały mnie ceny w sklepach internetowych oferujących marokańskie rękodzieło.
Kiedy tutaj zapytałam o cenę, po prostu nie wierzyłam własnym uszom i bez targowania się (co przecież jest w dobrym tonie na arabskich targowiskach:)) natychmiast rzeczony puf zakupiłam:P
Jest piękny; wykonany z miękkiej, grubej skóry, haftowany szara nitką, duzy i wygodny, a na dodatek pachnie bardzo charakterystycznie- tak, jak wszystkie wyroby skórzane pochodzące z tego rejonu świata. To jest zapach, który przypomina mi zawsze tunezyjskie wakacje...




Zdjęć z bazaru mam tylko kilka, bo po pierwsze jadąc na zakupy nie spodziewałam się takiej egzotyki w Manufakturze, a po drugie- zakup pufa tak mnie zaabsorbował, że nie miałam głowy do robienia zdjęć:)
ale nie wykluczam, że wybiorę się tam jeszcze raz w czasie weekendu...
Zdjęcie pufa tez tylko jedno ( z braku wolnego czasu), ale myslę, że niedługo pokażę go w nowo urządzonym pokoiku naszej najstarszej córki. Ten pokój własnie jest w trakcie remontu i w załozeniu ma mieć kilka orientalnych detali w swoim wystroju- jak na studentkę tak egzotycznego kierunku, jak sinologia przystało:P





Pa!


23.06.2014

Katalog Green Gate Autumn/Winter 2014/15



Baaardzo lubię oglądać katalogi, a na ten czekam zawsze ze szczególną niecierpliwością. I dzisiaj właśnie się pojawił- oczekiwany przez wielu wielbicieli marki Green Gate- już jest nowy katalog na jesień/ zimę 2014/15! (TUTAJ)








Jak zwykle kilka nowości na widok których miękną kolana, ale też piękne aranżacje i zdjęcia porcelany, tkanin i dodatków, które już dobrze znamy z poprzednich kolekcji
Kolory przecudne- przede wszystkim szarość i dużo czerwieni. Zimowo- świąteczna bajka...





Ja już wiem co z tych nowości bardzo, bardzo bym chciała mieć:))













22.06.2014

SANDACZ:)


Tak naprawdę to nie wiem, jak w rzeczywistości wygląda sandacz, ale od kilku dni w kalinkowej sypialni naszych dzieci wisi na hakach wielka ryba, nazywana czule ""sandaczem"... Mój  trzynastoletni syn "wyłowił"ją ostatnio z kosza z pluszakami w IKEA (tutaj) i nie odpuścił, dopóki mu jej nie kupiłam:)
"Sandacz" ma chyba w sobie to "coś", skoro potrafi oczarować nawet nastolatka




Przy okazji zakupów w IKEA dzieciaki wypatrzyły też urocze nocne lampki na baterie (tutaj), które wieczorem ślicznie rozświetlają sypialnię. Haki na rybę- też IKEA





Letniskowa sypialnia dzieci jest bardzo mała, na dodatek stoją w niej szafa i dwa łożka- w tym jedno piętrowe- i niestety nie bardzo potrafię zrobić w niej tzw. szerokie kadry i pokazać całość pokoiku...



...i z konieczności pokazuję głównie marynistyczne detale:)
A poza tym niewiele się tutaj zmieniło od poprzedniego roku (klick)






Uściski!
Kalinka



15.06.2014

Open shelving, czyli jak zrobic lifting starej kuchni


Witajcie moi drodzy,
Dzisiaj nietypowo jak na tę porę roku kilka zdjęć z domu całorocznego, z mojej kuchni, która przeszła ostatnio drobny lifting i na nowo zaczęła mnie cieszyć mimo, że ma już kilkanaście lat. Tak naprawdę kuchnia domaga się już generalnego remontu, ale nie mamy na to czasu, a ewentualne fundusze na ten cel zmieniły swoje przeznaczenie, bo jak juz kiedyś pisałam chcemy w tym roku zrobić sobie podróż życia i wybieramy się do niezwykłego kraju, gdzie studiuje nasza najstarsza córka.
Na większe zmiany kuchnia musi zatem poczekać, ale postanowiłam ją nieco uaktualnić i tym sposobem na ścianie, która dotychczas była zamalowana farbą tablicową, zawisła otwarta półka. Jest to półeczka z tej samej serii VÄRDE, co poprzeczna półeczka, którą powiesiliśmy kilka miesięcy temu na innej ścianie (pokazywałam ją w tym poście (klick) i przy okazji "dokumentowania" moich zbiorów ceramiki Mynte od Ib Laursen (klick



Takie otwarte półki to świetne miejsce na wszystkie kuchenne skarby: kubeczki, talerzyki, miseczki, dzbanuszki itp... 
Zresztą same wiecie:))








Cytrynowo- oliwkowy motyw na kafelkach, który towarzyszy mi w kulinarnych eksperymentach od kilkunastu lat- może juz trochę passe, ale nadal bardzo go lubię:)





Moje ulubione zielone herbaty Lov Organic- jaśminowa i cytrynowo- imbirowa


A poniżej kilka kuchennych drobiazgów z letniej serii z Duka o uroczej nazwie "Tulip"





słój z przepisem na naleśniki- niezbędnik dla wszystkich, którzy maja krótką pamięć do przepisów kulinarnych



Miłej niedzieli!

(nasza zapowiada się sympatycznie, bo własnie wyruszamy na Kalinki:)))

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kalinka