22.04.2014

Z wypiekami...


...dosłownie i w przenośni:))
 Z wypiekami na twarzy chciałam wam dzisiaj pokazać mój nowy, biały piekarnik w stylu retro, który przed świętami pojawił się w letniskowej kuchni na Kalinkach. W tamtym roku, kiedy montowaliśmy kuchnię, na piekarnik nie wystarczyło nam już funduszy i w jego miejscu wisiała sobie biała zasłonka (klick) Spełniała całkiem nieźle swoje zadanie zasłaniając pustą szafkę, ale korzyści z piekarnika są znacznie większe:))
Kryteria wyboru piekarnika miałam w zasadzie trzy podstawowe: ma być biały (w ostateczności czarny), stylizowany na retro (nowoczesny dizajn nie pasowałby do mojej kuchni zupełnie), no i oczywiście jak najtańszy. 
Po długich poszukiwaniach wybrałam piekarnik Hotpoint-Ariston FT 850.1 OW S- i to chyba był optymalny wybór...


























Ściskam Was mocno i cieszę się, że jestem tu z Wami, bo przez całe Święta byłam odcięta od wirtualnego świata- niestety w naszych uroczych Kalinkach nie ma dostępu do internetu i nie miałam nawet możliwości i okazji złożyć Wam świąteczne życzenia, ani żeby podziękować za te które dostałam.
Dzisiaj pozdrawiam Was więc szczególnie cieplutko, poświątecznie i przesyłam tysiąc buziaków!

xoxo

Kalinka



15.04.2014

Wiosenna tarta


Kiedy pojawiają się na rynku to dla mnie najbardziej oczywisty znak, że zaczęła się prawdziwa wiosna.
Mowa oczywiście o szparagach, które jako jedno z pierwszych warzyw witamy wiosną w naszych warzywniakach. Uwielbiam je w każdej postaci: gotowane, smażone, pieczone itd. Są nie tylko pyszne, ale tez bardzo cenne z uwagi na swoje wartości odżywcze, a na dodatek niskokaloryczne.
Miłością do szparagów zaraziłam moją rodzinę i dzięki temu taki klasyk, jak szparagi z jajkiem w koszulce z sosem holenderskim to częsty gość na naszym wiosennym stole. Ubiegłej wiosny dzieliłam się z Wami przepisem na owsiane muffiny ze szparagami, tym razem bardzo
wiosenna tarta ze szparagami i przepiórczymi jajeczkami 







Potrzebne będą:

-pęczek zielonych szparagów
-6 przepiórczych jajeczek
-1 jajko zwykłe od kury
-150 g śmietany 18% lub 30% 
-1 opakowanie gotowego ciasta francuskiego
-3 łyżki siekanych ziół ( ja użyłam lubczyku i bazylii)
-pół pęczka posiekanego szczypiorku
-sól i pieprz

Szparagi umyć, odkroić zdrewniałe końce i obgotować kilka minut w wodzie. Jajko (to od kury) roztrzepać, wymieszać ze śmietanką i szczyptą soli. Ciasto francuskie lekko rozwałkować, wyłożyć nim formę do tarty, ułożyć na cieście szparagi, posypać posiekanymi ziołami, zalać masą śmietanowo- jajeczną i wstawić do piekarnika rozgrzanego do 180 st. C( z termoobiegiem, bez termoobiegu 200 st) na około 20 minut. Po 20 minutach tartę wyjąć, delikatnie wyłożyć na powierzchnię przepiórcze jajeczka, posypać szczypiorkiem i pieprzem i zapiekać jeszcze 5-10 minut, aż jajeczka się zetną. 





Naczynie do zapiekania: Green Gate
Miseczki z dzióbkiem: Ib Laursen, seria Mynte









Miłego dnia!


12.04.2014

Water & soap...



Woda i mydło... Zapytacie dlaczego taki jest tytuł dzisiejszego posta? Sprawa jest bardzo prosta- otóż, moi kochani, sezon letniskowy na Kalinkach zaczynamy od odkręcenia głównego zaworu wody, który zakręcamy zawsze przed zimą. Kiedy już popłynie woda we wszystkich kranach, to w całym domku następuje wielkie mycie i sprzątanie. Na pierwszy ogień (a dokładnie wodę:)) poszła łazienka, która juz lśni czystością, ozdobiona nowymi ręczniczkami z H&M Home i uroczą mydelniczką, którą przysłała mi Ania z bloga Dom with Love. Mydelniczkę i szczoteczkę wygrałam już dość dawno temu w candy, które organizowała Ania, ale prezenty czekały cierpliwie na początek letniego sezonu, bo w kalinkowej łazience prezentują się wyjątkowo efektownie
Dzięki Aniu!














I obowiązkowe mycie małych łapek po długich godzinach na świeżym powietrzu...









02.04.2014

Hallo April!


Hej, hej!

 Kalinki jeszcze śpią po zimie, więc dzisiaj kilka zdjęć z naszego domu całorocznego, a dokładnie z sypialni, która przeszła własnie wiosenną metamorfozę.
Wraz z wiosną wróciły białe, lniane zasłony, lekka biało-szara narzuta (to ubiegłoroczny nabytek- pokazywałam ją już tutaj TUTAJ), a jako zupełna nowość pojawiły się szare abażury do lamp nad łóżkiem.
O takich marszczonych abażurach marzyłam odkąd zobaczyłam je w ofercie Tine K:)- niestety w Polsce nie są dostępne w żadnym sklepie, a nawet gdyby były, to pewnie z uwagi na wysoką cenę zastanowiłabym się kilka razy zanim zdecydowałbym się kupić te cuda.
Wyobraźcie sobie więc moja radość, kiedy w IKEA zobaczyłam bardzo podobny model- abażury Hemsta z delikatnie marszczonej tkaniny, przypominającej jedwab; w kolorach białym, szarym i różowym. I jak to w IKEA- w bardzo rozsądnej cenie:)


















Wybrałam szare, które zastąpiły stare i wysłużone beżowe



 Hemsta - IKEA


A to mój wymarzony abażur od Tine K






Oczywiście w ramach shoppingu w IKEA zakupiłam jeszcze inne rzeczy: piękne czarno-białe zdjęcia z chińskiej ulicy ( no przyznam się- tęsknię bardzo:)) i szarą świecę z wypukłym wzorem








Tak abażury prezentują się wieczorem, przy zapalonym świetle





A to moja ukochana wielka, granatowa torba z Zary- uwielbiam taki torebkowy oversize- z małą torebeczką czuję się niepewnie;-)
Złote okucia torby i błyszcząca granatowa skóra wewnątrz idealnie komponują się ze złotym zegarkiem
(MK 5055- spełnione marzenie- bardzo, bardzo chciałam go mieć:))



Granat i niebieski ogólnie królują u mnie tej wiosny





Do czajnika Fay white ze starej kolekcji Green Gate dodałam dwa śliczne niebieskie kubeczki Audrey indigo z tegorocznej wiosenno- letniej edycji

kubeczki i miseczka- Galeria Pogodnych Wnętrz

















Buziaki!

Kalinka:)



P.S. Korki w Łodzi pooranej robotami drogowymi są coraz dłuższe, więc każdy sposób na zabicie czasu jest dobry... Chociażby robienie sobie zdjęć telefonem:))
A Wy co robicie stojąc w korku???

22.03.2014

BE FIT ! Spring is coming!



Witam Was moi mili cieplutko i wiosennie! Dawno mnie nie było w wirtualnym świecie, bo takiej długiej przerwy w blogowaniu jeszcze to chyba jeszcze nie miałam, ale za to wracam do Was w doskonałej formie fizycznej i intelektualnej; pełna energii i pomysłów na nowe kalinkowe posty:)




Muszę się Wam przyznać, że taki oddech od wirtualnego życia był mi bardzo potrzebny, bo czułam już, że od siedzenia przy komputerze powoli zanikają mi mięśnie, nad którymi przestaję panować...
Postanowiłam więc coś z tym zrobić i w oczekiwaniu na wiosnę wdrożyłam domowy program odnowy biologicznej:)
Bardzo zmobilizowało mnie moje ostatnie spotkanie z Olą, ktora, jak zapewne wiecie, od kilku miesięcy regularnie biega i ćwiczy. Efekty są spektakularne- Ola wygląda bardzo pięknie, zdrowo i promiennie!

Pozytywne bodźce są najlepsze, więc założyłam dres i zaczęłam regularnie biegać, chociaż zawsze mówiłam, że biegać  bardzo nie lubię;) Ale to chyba nie była prawda, bo okazało się, że bieganie sprawia mi dużą przyjemność, a wcześniejsza niechęć do tego rodzaju aktywności wynikała raczej z lenistwa:)

Poza tym jest to aktywność fizyczna, która nie wymaga jakichś szczególnych przygotowań- do biegania wiele nie potrzeba- na początek wystarczą dres, buty, dobre chęci i kilkanaście minut wolnego czasu. Ja w każdym razie tak zaczynałam- od 10-15 minut (co prawda każdy trening cardio powinien trwać co najmniej 30 minut, ale ja na początku nie wytrzymywałam tak długo) na zmianę bieg i marsz w 5-6  kilkuminutowych interwałach, co tydzień zwiększając czas biegu, a skracając czas marszu i powoli zbliżając się do tych zalecanych 30 minut:) Po 7 tygodniach można pozwolić sobie juz na 40-minutowe treningi

Na początek wcale nie trzeba inwestować w takie świetne ciuchy jak te poniżej, ale po kilku tygodniach regularnego biegania każda prawdziwa kobieta pewnie zacznie się zastanawiać także nad tym, jak wygląda, kiedy biegnie:))))

Bluza, koszulka, bielizna i spodnie- KappAhl, buty- Asics, iPod i słuchawki- Apple



Po bieganiu warto poświęcić kilka- kilkanaście minut na modelujące ćwiczenia mięśni brzucha, grzbietu, ud, pośladków i ramion - łatwo jest wtedy ćwiczyć, bo mięśnie są dobrze rozgrzane i szybciej uzyskamy ładne wymodelowanie sylwetki mocno przygarbionej po zimie:) Ja osobiście robię tzw. "zestaw tunezyjski"- czyli mój własny zestaw ćwiczeń na uda, pośladki i ramiona, który zapamiętałam z wakacyjnych sesji aquarobic; plus do tego oczywiście nieśmiertelne "brzuszki":)

Po bieganiu i ćwiczeniach obowiązkowo prysznic z delikatnym masażem skóry drewnianą szczotką, a potem pachnący balsam do ciała. Moje ostatnie odkrycie to cudownie pachnący balsam  z rabarbarowo- jabłkowej serii firmy Organique. Wmasowany w skórę rano i wieczorem po kąpieli doskonale ją nawilża i pozostawia gładką, miękką i pachnącą.




Drugi mój ulubiony wiosenny kosmetyk to od lat niezmiennie samoopalacz. To prawdziwy przyjaciel kobiety:)
 Zanim słońce zacznie mocniej przygrzewać i opalać skórę warto musnąć twarz samoopalającym kremem, który nada bladej cerze świeżości i promiennego wyglądu. 
Ja używam samoopalacza  firmy Clarins. W ogromnym opakowaniu jest 125 ml, a więc wystarczy na bardzo długo, poza tym jest do nie tylko do twarzy, ale tez do całego ciała, więc będzie mi tez służył do "opalania" nóg kiedy zrobi się bardzo ciepło...




Ale tak naprawdę najlepszy przyjaciel kobiety to... woda:) Tak, tak moje kochane- nic tak dobrze nie wpływa na zdrowie i urodę, jak odpowiednie nawodnienie. Te 2- 2,5 litra płynów dziennie to absolutna podstawa. Im większą część z tej dziennej racji będzie stanowiła czysta woda, tym lepiej.  


Mój poranny, wieloletni rytuał to dwie szklanki wody mineralnej wypijane na czczo. 
 Dopiero potem piję kawę i jem śniadanie.
I tu dochodzimy do kolejnego punktu programu "Be fit!", czyli zdrowego odżywiania. W tym temacie napisano już chyba wszystko, więc nie będę się nad problemem znęcać, tylko pokażę kilka moich ulubionych lekkich i pożywnych, a jednocześnie bardzo smacznych śniadań, którym- podobnie jak nałogowi picia wody o poranku- tez wierna jestem od lat;)



Pierwszy na śniadaniowej liście jest omlet z miętą i kozim serkiem. Niezwykle prosty do zrobienia: dwa jajka, dwie łyżki mleka, szczypta soli- ubijamy, wylewamy na patelnię z rozpuszczoną odrobiną masła. Kiedy zacznie się ścinać od spodu, wrzucamy kawałki koziego serka, posypujemy posiekanymi listkami świeżej mięty, składamy na pół i jeszcze przez chwilę smażymy. Gotowe!







Po wielu próbach z różnymi kozimi serkami, zdecydowanie najbardziej pasuje mi ten z Turku
Jest lekki i mało słony, a na dodatek zgodny z ideą, że powinniśmy jeść przede wszystkim to, co rośnie i wytwarzane jest jak najbliżej naszego domu. Turek jest oddalony jest od Łodzi o osiemdziesiąt kilometrów, a od Kalinek to nawet jeszcze mniej- jakieś trzydzieści:)


Koziego serka używam też do smarowania kanapek zamiast masła- np. takich kanapek z łososiem i roszponką 


albo z rzodkiewką...















I jeszcze bardzo popularne w moich szkolnych czasach kanapki z jajkiem- we współczesnym wydaniu z rukolą i na kromce ciemnego pieczywa. Oczywiście bez soli, tylko z odrobiną pieprzu.





I to na tyle (aż tyle:))) w pierwszym wiosennym poście;
Za nami piękny i słoneczny dzień- wiosna spisała się tym razem na medal, bo razem z kalendarzowym i astronomicznym początkiem przyszła też prawdziwie wiosenna pogoda.
My spędziliśmy dzisiejszy dzień robiąc porządki w ogrodzie, który odwdzięczył nam się takimi wspaniałymi widokami:






Buziaki!


P.S. Nie mogłam sobie w tym poście odmówić pokazania teledysku do najnowszej płyty królowej disco- Kylie Minogue. Płyta "Kiss Me Once" jest na rynku od kilku dni, a ten teledysk nagrano do singla promującego płytę.
Zobaczcie - Kylie w swoim najlepszym popowym wcieleniu, jak zwykle piękna, seksowna i bardzo fit:)


https://www.youtube.com/watch?v=fL6FaI-wJxs



Kylie będzie promować swoją nową płytę także w Polsce-
 koncert 30 października w Atlas Arena w Łodzi











Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kalinka