18.11.2014

Green Gate Spring/Summer 2015


Widzieliście już? Bo ja właśnie go oglądam i się zachwycam...
Jak zwykle bardzo dużo bardzo pięknych zdjęć, kilka nowości, którym trudno będzie się oprzeć- czyli nowy katalog Green Gate  na wiosnę i lato 2015- klimaty wprost stworzone na nasze ukochane Kalinki:)
















via Green Gate

Cały katalog obejrzycie TUTAJ

Pa!




a to mój absolutny faworyt:))






26.10.2014

O Kalinkach, zyciu, zmianach i... Instagramie



Witajcie Kochani! 
Czas biegnie tak szybko, że nawet nie zauważyłam kiedy minął ponad miesiąc, od kiedy napisałam ostatniego posta. Niestety, dokładnie od tak długiego czasu nie byliśmy też na naszym letnisku, cały czas działo się coś ważnego, pilnego, bardzo pilnego, albo nawet "na wczoraj":) Mnóstwo czasu pochłonął mi remont w domu "całorocznym", w którym mieszkamy już kilkanaście lat i teraz, na skutek pewnych zmian rodzinnych, postanowiliśmy go przeorganizować. Te zmiany, a właściwie główna zmiana, to fakt, że nasza najstarsza córka studiuje poza rodzinną Łodzią i przyjeżdża do domu raz na na kilka miesięcy. Do tej pory- jako najstarsza- "z wieku i urzędu" zajmowała największy pokój, ale kiedy okazało się, że jej studia w Gdańsku, przeplatane półrocznymi stypendiami w Chinach, to już życiowy constans i w domu będzie gościem, stwierdziliśmy, że nadszedł czas na zmiany. Takie życie. Dzieci dorastają, wyprowadzają się z domu i jakoś trzeba się z tym oswoić.
Tym sposobem Mi przeniosła się do małego pokoiku, który w ostatnich latach pełnił funkcje składziku. Odnowiony,  z nowymi białymi meblami i dodatkami w orientalnym stylu chyba zadowolił naszą studentkę:)
Dawny pokój Mi zajął Jasiek, świeżo upieczony gimnazjalista. Przy okazji właśnie w tym pokoju, który zawsze był bardzo ciemny, założyliśmy okna dachowe, co okazało się strzałem w dziesiątkę, ale jednocześnie spowodowało straszny zamęt i remontowy bałagan w domu:) Jak by tego mało, to oczywiście wtedy Maja powiedziała, że ona zawsze ma najgorzej, bo jest najmłodsza:))- więc dla świętego spokoju pomalowaliśmy też jej pokój:)  A ja już resztką sił -korzystając z okazji remontu na górze przeniosłam mojego małżonka- naukowca z jego stertami papierów i książek do dawnego pokoju Jaśka:) I tym sposobem mam na własność pokój do pracy, który do tej pory był nasz wspólny xD
 I tak mi minął miesiąc. Część zmian w domu całorocznym udokumentowałam na Instagramie, w którym jestem absolutnie zakochana! Konto mam już co prawda od kilku miesięcy, bo do założenia namówił mnie syn, ale lezało tzw. "odłogiem", bo nie miałam kiedy go ogarnąć i dopiero od kilkunastu dni wiem i co chodzi i powoli się uzależniam:))
Przede wszystkim IG ma tę przewagę nad blogiem, że jest bardzo szybki, znacznie mniej wymagający, bo zdjęcia robimy telefonem lub tabletem:), pozwala na zajrzenie do mnóstwa lubianych osób, jak również do ciekawych nieznajomych w bardzo krótkim czasie. Super!

Jeśli więc chcecie zobaczyć co u mnie na co dzień, to zapraszam na INSTAGRAM, 
a na blogu dzisiaj kilka migawek z jesiennych Kalinek...



Jak widzicie spełniłam swoje marzenie o posiadaniu mini wyspy kuchennej. Udało mi się niedawno kupić ją w IKEA, w kąciku wyprzedaży, co radykalnie obniżyło jej cenę. 
Na wiosnę chcę zrobic jej lifting, bo nie do końca jest taka jaką chciałam mieć.




Pod zlewem nowa zasłonka- też IKEA.  Ściereczka i rękawica z nowej, jesiennej kolekcji Duka.
Jabłka to moje najukochańsze, najwspanialsze polskie KOSZTELE- smak absolutnie niezapomniany, nieporównywalny z zadnym innym gatunkiem jabłek.
Krem czekoladowo- pomarańczowy i syrop waniliowy do kawy - Nicolas Vahe








O zmianach w  części jadalniano- wypoczynkowej już wspominałam- przeniosłam stół, który stał do tej pory na środku, pod okno a nad stołem zawisła lampa Hektar (IKEA) Tutaj jeszcze nie wszystko zrobione, więc dzisiaj tylko migawka:)




Herbatki z Lov Organic i Tafelgut, no i oczywiście coś z mojego ukochanego Green Gate-porcelanowa łyżeczka, kubek i piękna szczoteczka do zmywania -  (AHOJHOME)





No i to na tyle na blogu
Ściskam Was mocno i zapraszam codziennie na INSTA

Buźki!!!


15.09.2014

Keep calm and eat apples


Sprawa jak wygląda- każdy wie, więc nie będę się rozwodzić na tematy ekonomiczno-polityczne, bo nigdy do tej pory tego nie robiłam w blogowej rzeczywistości i postanowiłam konsekwentnie trzymać się swojej zasady.
Ale jak zwykle jesienią jeden post musi być o jabłkach, bo to najpyszniejszy, najzdrowszy owoc na świecie:)  Powodów do jedzenia jabłek jest więc dużo, a obecnie nawet jeszcze więcej...
W każdej postaci- np. klasycznego apple crumble.
To najprostszy jesienny deser- wystarczy szybko zagnieść kruszonkę i zapiec pod nią owoce




Mój ulubiony przepis to taki z płatkami owsianymi (przepis na 8 foremek do zapiekania):

-100 g roztopionego masła
-100 g płatków owsianych
-200 g mąki
-50 g cukru
-cynamon i cukier do posypania owoców

Skladniki kruszonki mieszamy, układamy na owocach i zapiekamy w temperaturze 190 st C przez około 20 minut.
Zwykle podaję crumble z odrobiną lodów waniliowych lub jogurtem (np. brzoskwiniowym)

Jabłka można zastąpić też innymi owocami- np. śliwkami, winogronami itp.

Na FB wrzuciłam zdjęcia tego samego deseru ze sliwkami i ciemnymi winogronami zebranymi z krzewu oplatającego naszą werandę



Buziaki!

Kalinka:)



KEEP CALM and EAT APPLES...


10.09.2014

Potłuczona terakota i inne skarby...


...and The Winner

Hej, hej!
Pewnie czekacie już z niecierpliwością na wyniki giveaway, więc dzisiaj tylko kilka zdjęć z Xi'anu, bo nie mogłam się oprzeć pokusie, żeby nie pokazać Wam m.in. słynnej "Terakotowej Armii", nazywanej "ósmym cudem świata", odkrytej przez chińskich chłopów w 1974 roku w pobliżu miasta Xi'an. Figury 7500 wojowników naturalnej wielkości, z których każda ma inne rysy twarzy, przedstawiające różne emocje, w rożnych bojowych pozach robi niesamowite wrażenie, szczególnie jeśli zdamy sobie sprawę, że wykonano ich około 200 roku p.n.e.













A to Xi'an nocą i spektakularnie oświetlone zabytki "Wieża Bębnów" i "Wieża Dzwonu".






Targowe uliczki w dzielnicy muzułmańskiej i moje chłopaki- z niecierpliwością czekają na zamówione przed chwilą szaszłyki.


Maleńkie szaszłyczki, obok tradycyjnych chińskich pierożków, były naszym ulubionym ulicznym "fast foodem" w Chinach.
Robi je się tam ze wszystkiego: z mięsa, warzyw. owoców, skorpionów itp. Moim zdecydowanym faworytem były szaszłyki z różyczek kalafiora przyprawionego bardzo ostrym sosem sojowym (próbuję odtworzyć ten smak i przenieść go do naszego domowego menu- może mi sie w końcu uda:))


I jeszcze jedna atrakcja z miasta Xi'an: Wielka Pagoda Dzikich Gęsi








I na koniec najważniejsze:

jubileuszowy numer chińskiej edycji magazynu ELLE Decoration
(i niespodziankę)

wylosowała

PATI _ klick

Gratuluję i czekam na maila z adresem

A wszystkim, którym sie tym razem nie udało, bardzo dziękuję za udział w zabawie i pozdrawiam serdecznie

Kalinka


P.S. I to był juz ostatni z "chińskich postów". Jeśli chcecie zobaczyć zdjęcia z innych miejsc, które zwiedziliśmy w Chinach i Dubaju (mielismy w ZEA bardzo długi stopover, więc przy okazji zobaczyliśmy także to niezwykłe miasto)- zapraszam na mój Instagram




08.09.2014

Last days of summer



Ostatnie dni lata rozpieszczają nas w tym roku piękną, słoneczna pogodą, więc korzystamy z tego skrupulatnie i weekendy spędzamy oczywiście na Kalinkach. Bardzo nam się przydało takie przedłużenie wakacji, które- jak wspominałam- spędziliśmy daleko od domu, na dodatek bardzo intensywnie podróżując i zwiedzając- i w gruncie rzeczy brakowało nam tej letniskowej, leniwej atmosfery. Niespiesznych śniadań; jednej, drugiej, trzeciej kawy; spacerów po okolicy; wylegiwania w łóżku albo na kanapie z książką i kubkiem herbaty...




Na koniec lata i pierwsze dni jesieni (która zbliża się już niestety wielkimi krokami) wybrałam pościel w jeden z moich ulubionych wzorów- paisley, nazywany niekiedy (niesłusznie zresztą) tureckim. Tę piękną pościel i poduszki z chrabąszczem i motylem znalazłam ją przy okazji ostatniej wizyty w IKEA. Nie oparłam sie też pokusie zakupienia świecy o zapachu jagodowych mufinek- pachnie przepysznie:))










Sypialnia doczekała sie też ściennego wieszaka (leżał przez ponad rok w paczce i nareszcie został przykręcony do ściany- w końcu jak mężczyzna obiecuje, że coś zrobi, to zrobi i wcale nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku:P)



Książka: podróżnicza. Może Ameryka Południowa? 
Na razie baaaaardzo nierealne marzenie, ale marzenia są po to żeby je spełniać.











Herbatka  ZEN od Lov Organic w ukochanym starym kubku (Lexington)  i drewniana łyżeczka z nowej, jesiennej kolekcji Green Gate (z Ahojhome)



Rattanowe lampiony: Ib Laursen














Miłego tygodnia dla wszystkich... i do zobaczenia 10.09 (będą wyniki Giweaway na które cały czas zapraszam)

Uściski!

Kalinka



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Kalinka